Satyricon, czyli Playboy, black metal i Nicolas Cage

Fakt24.pl: Jak poważne problemy musi mieć Playboy, skoro sięga po norweski black metal, by zwiększyć popularność swoich modelek?

Sigurd “Satyr” Wongrawen: Tego typu magazyny są nie do końca poprawnie odbierane. Sprowadza się je do roli pisemek porno, gdy tak naprawdę są one czasopismami lifestyleowymi dla mężczyzn. Jednak nie co dzień zdarza się, że piszą one o black metalu, stąd mój komentarz o sięganiu przez gazetę po nietypowe wsparcie dla modelek.

Powiedziałeś kiedyś, że między tym, co fani metalu myślą, że chcą a tym, czego rzeczywiście chcą jest przepaść. Czy twój nowy album dostarczy im tego, czego naprawdę chcą?

– Zawsze skupiałem się na tym, by tworzyć coś, czego sam chciałbym posłuchać. Nigdy nie uważałem się za przedstawiciela branży rozrywkowej, którego obowiązkiem jest bawienie ludzi. Jestem muzykiem, więc muzyka to moje rzemiosło. Chcę w nią przekuwać moje wizje i pomysły. Większość z tego mi się udaje, co z kolei czyni mnie szczęśliwym.

Ale myślisz, że twoi fani są gotowi na nowy album, czy powinni pozostać przy słuchaniu „Mother North” na okrągło?

– Myślę, że są na niego gotowi. Prawdziwi fani zakładają, że zespół będzie coś zmieniał, często w odważny sposób. I sądzę, że nie tylko się tego spodziewają, ale wręcz oczekują tego ode mnie. Nigdy nie miałem podobnych obaw, bo tworzymy swoją muzykę szczerze. Jest ona tym samym adresowana dla ludzi, którzy nadają na podobnych falach. Do tych, którzy chcą słuchać Satyricona a nie np. Manowar.

Jakiś czas temu zdiagnozowano u ciebie guza mózgu. Jak wpłynęło to na twoje życie i – przede wszystkim – na twój proces tworzenia.

– W moim wypadku jest OK. Na razie nie grozi mi z tego powodu śmierć, więc choć wpłynęło to na moje życie, to wciąż czuję się zdolny do kontynuowania tego, co robię. Może kiedyś faktycznie to się zmieni i nie będę mógł pracować, ale teraz wróciłem, czuję się silny i to na tyle, że bez obaw mogę wziąć udział w trasie koncertowej po świecie. Nie podjąłbym się tego, gdybym był chory i osłabiony. Oceniając moją sytuację, to nie walczę obecnie z niczym zabójczym, po prostu musiałem zmienić parę rzeczy, by móc dalej robić to, co lubię.

Pozostańmy przy poważnych tematach. Obserwując rosnące w Europie napięcia na tle religijnym oraz te związane z imigrantami, część prawicowych grup wieszczy powrót do mrocznych, wręcz średniowiecznych czasów. Jak to wygląda z perspektywy Norwegii?

– W Norwegii panuje niemal tradycja, by pomagać ludziom w potrzebie. Jeśli ktoś ucieka przed wojną i okrucieństwami, to tej pomocy mu się udzieli. Polityka wygląda tu mniej więcej tak: jeśli naprawdę nie potrzebujesz pomocy, to nie przyjeżdżaj tu po nią, ale jeśli faktycznie jesteś w prawdziwej potrzebie, to możesz tu przyjechać, a my ci pomożemy.

Wiele osób nie rozumie tego, ale sama szeroko rozumiana polityka kulturowa kraju, nie jest w pełni zależna od tego, która opcja polityczna rządzi w naszym kraju. Choć partie z lewej strony są teoretycznie bardziej otwarte na obcą kulturę, a te z prawej bardziej zamknięte, to w ostatecznym rozrachunku nie ma to większego znaczenia. Machina rządowa, cała ta biurokracja, to tysiące ludzi, którzy będą kontynuowali swą pracę niezależnie od tego, która opcja aktualnie rządzi. I podobnie wygląda to w pozostałych kwestiach. Widać to w rozmowach z biurokratami, którzy mają świadomość, że są trybikiem tej maszyny, która w ostatecznym rozrachunku rządzi krajem.

Brzmi to podobnie jak część obserwatorów, w tym przedstawicieli sceny black metalowej, oceniała rolę kościoła w Norwegii na przełomie lat 80. i 90. czy nawet dzisiaj w Polsce. Niezależnie od tego, kto jest u władzy, to Kościół rządzi.

– Obecnie to jednak nie ten sam poziom napięć. W niedawnych wyborach, największa chrześcijańska partia uzyskała poparcie na poziomie 4,3 procenta, więc Kościół nie rządzi już tym krajem.

Niedługo znów zagracie w Polsce. Jak wspominasz wcześniejsze występy w naszym kraju?

– Przede wszystkim zawsze cieszę się na możliwość grania w Polsce, ze względu na wyjątkową publiczność, która przypomina bardziej tę znaną ze stadionów piłkarskich. Ludzie zachowują się jakby byli fanami jednej z największych drużyn. Są bardzo hałaśliwi, pełni emocji i pasji, wręcz pełni ognia. Ważnym punktem na naszych trasach jest zawsze Warszawa.

A Kraków? Jego również odwiedzicie podczas trasy.

– Miałem okazję nie tylko tam wystąpić przed ekstremalnie dobrą publicznością, ale także zwiedzić miasto. Pamiętam w szczególności przepiękne, bardzo dobrze utrzymane Stare Miasto. To jedno z miejsc w Europie, które warto odwiedzić. O dziwo pamiętam też, że tego dnia było chłodno.

Często mówi się, że black metal jest pełen nienawiści. Czy są jakieś grupy, bądź narody, do których jesteś uprzedzony?

– Jest jedna rzecz, która wyjątkowo mnie drażni i jest ona niezależna od narodowości, wyznania, czy muzyki, której się słucha. Chodzi mi o komentowanie wszystkiego i dzielenie się swoimi opiniami na każdy temat. Nie podoba mi się sposób, w jaki ludzie korzystają z internetu, jako narzędzia permanentnego wyrażania swoich myśli. Czasami wystarczy po prostu coś przeczytać, nie trzeba tego od razu komentować. Jeśli coś lubisz, nie ma problemu, ale nie musisz tego wszystkim oznajmiać. Jeśli czegoś nie lubisz, to też w porządku, ale zamiast komentować możesz po prostu zamknąć gębę i ruszyć dalej. Nie czuję nienawiści do jakichś narodów, czy ludzi, ale odrzuca mnie ta wytworzona kultura internetu, w której żyjemy. To, co ta kultura zrobiła z życiem społecznym.

Skoro już mowa o internecie. Można w nim znaleźć informację, że fanem Satyricona jest Nicolas Cage. Czy myślałeś kiedyś o tym, by wystąpił w którymś z waszych teledysków?

– Zdziwiłbyś się, jak wielu różnych ludzi z różnych części świata słucha tej muzyki. Jeśli zaś chodzi o samego Nicolasa Cage’a to nie wiedziałem o jego muzycznych sympatiach. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, co on tak naprawdę lubi, a czego nie, więc nie zastanawiałem się nad ewentualną współpracą.

Nowy singiel Satyricon z płyty “Deep calleth upon deep”.

„Martwe dziewczyny nie odmawiają” – mocne słowa gwiazdora

Legenda powróciła po 9 latach. WIDEO

Burza wokół polskiego koncertu Metalliki!

Maciej Molenda